top of page

Kiedy siła staje się sposobem na przetrwanie

  • Zdjęcie autora: Piotr Karpinski
    Piotr Karpinski
  • 7 godzin temu
  • 2 minut(y) czytania

Spotykam osoby, które przez lata były postrzegane jako odpowiedzialne, zaradne i silne. Dobrze funkcjonują zawodowo, troszczą się o rodzinę, rozwiązują problemy i rzadko proszą o pomoc. Z zewnątrz wydaje się, że świetnie radzą sobie z życiem.

Dopiero w gabinecie pojawia się druga część tej historii.

Mówią o samotności, mimo że są w związkach. O ciągłym napięciu. O poczuciu, że nie mogą się rozluźnić. O trudnościach z zaufaniem innym i przekonaniu, że wszystko zależy wyłącznie od nich.

To często nie jest kwestia charakteru.

W psychoterapii traumy rozwojowej mówimy o strategiach przetrwania. Są to sposoby funkcjonowania, które kiedyś pomagały poradzić sobie z brakiem bezpieczeństwa, przewidywalności lub wystarczająco bezpiecznych relacji. Dziecko uczy się wtedy, że okazywanie bezradności czy potrzeb może być zbyt ryzykowne. Zaczyna więc budować obraz osoby, która zawsze sobie poradzi.

Ta strategia może przynieść wiele sukcesów. Pomaga osiągać cele, być odpowiedzialnym i skutecznym. Jednocześnie ma swoją cenę. Bliskość staje się trudniejsza, odpoczynek wywołuje niepokój, a proszenie o pomoc może budzić wstyd lub poczucie porażki.

Trauma rozwojowa nie zawsze wiąże się z pojedynczym dramatycznym wydarzeniem. Często jest zapisem wielu doświadczeń, w których zabrakło bezpiecznego kontaktu, akceptacji lub możliwości przeżywania emocji. Te doświadczenia pozostają nie tylko w pamięci, ale także w ciele – w napięciu mięśni, oddechu, gotowości do czujności i kontroli.

Dlatego psychoterapia nie polega wyłącznie na analizowaniu przeszłości. To przede wszystkim doświadczenie relacji, w której stopniowo można odzyskiwać zaufanie – do drugiego człowieka i do samego siebie.

Nie chodzi o to, aby przestać być silnym. Chodzi o to, aby siła nie była jedynym sposobem funkcjonowania.

Dla wielu osób ważnym momentem terapii jest odkrycie, że można jednocześnie być odpowiedzialnym i pozwolić sobie na wrażliwość. Można zachować sprawczość i jednocześnie przyjąć wsparcie. Można przestać udowadniać swoją wartość, bo nie trzeba już chronić się przed dawnym zranieniem.

To właśnie wtedy strategie, które kiedyś były potrzebne do przetrwania, przestają kierować całym życiem. Pojawia się więcej swobody, autentyczności i możliwości budowania relacji opartych nie na lęku, lecz na zaufaniu.

 
 
bottom of page